Adres:

33-122, Wierzchosławice 39a

Telefon:

14 657 57 57

 

Gdy aktor wkracza w kadr lub staje na scenie, publiczność od razu zyskuje wyrazisty obraz postaci – jeszcze zanim usłyszy pierwsze słowa dialogu. Wzrok rejestruje sylwetkę, fryzurę, sposób poruszania się oraz poszczególne elementy odzieży. Właśnie ten wizualny komunikat nadaje ton całej kreacji i kształtuje nasze emocje już od pierwszych sekund, natomiast za jeden z najważniejszych elementów tej sfery – kostium – odpowiada kostiumograf. Jego rola sięga znacznie dalej: nie chodzi tu o kogoś, kto wyłącznie dobiera sukienki czy garnitury dla obsady. W oficjalnej wyszukiwarce Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej widnieje szczegółowy opis tego zawodu: artysta tworzy szkice wierne epoce oraz estetyce utworu, ustala spójną wizję z reżyserem i scenografem, dogląda krawców szyjących stroje, a równolegle uwzględnia ograniczenia budżetowe i pomaga w wycenie wynajmowanych elementów ubioru. Zestawia zatem plastyczną wyobraźnię z organizacyjnym rygorem. Skąd jednak czerpie wiedzę o tym, jaki fason ubrania dobrać do konkretnej postaci?

Portret psychologiczny wyznacza fason

Praca nad kostiumem startuje wraz z lekturą scenariusza oraz analizą osobowości bohatera, a nie podczas wizyt w salonach mody. Na wstępie trzeba dokładnie pojąć, kim jest konkretny bohater oraz jak wpisuje się w fabułę. Liczy się wiek, profesja, stan portfela, środowisko społeczne, temperament, codzienne nawyki oraz to, jak ta postać traktuje swój wygląd. Ubiór potrafi przecież zasygnalizować pedantyzm, zamożność, zmysł praktyczny, szacunek do dawnej tradycji, fascynację trendami albo świadomą walkę o autorski styl.

Zawartość szafy ewoluuje równolegle z losami bohatera. Odzwierciedla sukces zawodowy, życiowy kryzys, wewnętrzną metamorfozę, nagłe ciosy losu czy postępujący chaos osobisty. Wiarygodny kostium nie musi zachwycać wyglądem przed kamerą. Kostium staje się w pełni wiarygodny, gdy wygląda tak, jakby rzeczywiście należał do bohatera.

Archiwalne śledztwo w garderobie: jak filmowcy ożywiają przeszłość

Gdy akcja filmu przenosi widzów w odległą epokę, przygotowania przypominają drobiazgową misję detektywa. Autorzy historycznego widowiska muszą zgłębić nie tylko psychikę postaci, lecz także realia historyczne. Mgliste skojarzenia z XIX wiekiem bądź modą z lat 20. XX wieku nie wystarczą. Każda dekada przynosiła nowe kroje i proporcje sylwetki, inne tkaniny, akcesoria oraz odrębne reguły dworskiej i miejskiej etykiety. Ogromną wagę ma także status majątkowy danej postaci. Fakt obecności danego kroju w dawnym żurnalu wcale nie dowodzi, że przeciętny człowiek miał fundusze na podobny wydatek lub obowiązujące normy obyczajowe pozwalały mu nosić taki strój.

Eksploracja źródeł wykracza daleko poza same dzieje krawiectwa. Obejmuje życie codzienne różnych warstw społecznych, garderobę niedzielną oraz roboczą, trudności z zakupem surowców tekstylnych i rygorystyczne normy towarzyskie. Nieocenioną pomoc niosą archiwalne odbitki fotograficzne, obrazy, grafiki, ocalałe egzemplarze dawnej odzieży, stare katalogi oraz inne źródła ikonograficzne. Gdy Shannon Paulick opracowywała stroje do komedii „Tartuffe” Molière’a, nieustannie dyskutowała z reżyserem, weryfikowała realia Francji z lat 60. XVII wieku oraz analizowała wymogi konkretnego spektaklu. Z kolei realizatorzy filmu „Miasto 44”, kiedy kompletowali cywilną odzież na potrzeby kadrów, drobiazgowo analizowali wojenne fotografie; dzięki nim wiernie odtworzyli wygląd mieszkańców Warszawy w okresie Powstania Warszawskiego w 1944 roku. Dopiero gdy zespół zgromadzi odpowiednią dokumentację, może stworzyć spójną wizję świata przedstawionego oraz umiejscowić w tej przestrzeni konkretną postać.

Miniony czas stanowi artystyczny punkt wyjścia

Twórca dbający o historyczną wiarygodność wcale nie musi wiernie odtwarzać każdy detal historycznego stroju. Artysta ma prawo nadać kostiumom indywidualny charakter zgodny z artystyczną interpretacją, lecz jeśli planuje świadomie porzucić reguły minionych epok, musi najpierw gruntownie pojąć ich specyfikę. Wówczas bez trudu rozstrzygnie, które motywy zachowa, które uprości, a które przekształci, chcąc uzyskać pełną harmonię filmowej lub teatralnej opowieści.

Wyrazistą lekcję daje głośna ekranizacja „Chłopów”. Autorzy oprawy plastycznej czerpali motywy bezpośrednio z prozy Władysława Reymonta oraz tradycyjnego stroju łowickiego, jednak potraktowali te wzorce jako punkt wyjścia do własnej interpretacji; dzięki temu wygląd postaci wyraziście akcentował pozycję w gromadzie, temperament oraz rolę w lokalnej wspólnocie. Analogiczne zadanie realizuje garderoba w kinowej „Lalce” Macieja Kawalskiego – kostiumy te nawiązują do trendów z końca XIX wieku, tworzą tło epoki, a zarazem uwypuklają pozycję klasową, majątek, obyczaje oraz ambicje bohaterów.

Zdobyć w magazynie, zmodyfikować czy uszyć od podstaw?

Gdy autor projektów skompletuje materiały i sprecyzuje wizję, zyskuje pełną świadomość, jakiego płaszcza, kapelusza, sukni lub dodatku potrzebuje na planie. Nie każdy potrzebny kostium można znaleźć w zwykłym sklepie odzieżowym. Kostiumograf może wypożyczyć gotowy strój ze specjalistycznych magazynów teatralnych, znaleźć oryginalne ubranie z danej epoki w sklepie vintage, kupić współczesne ubranie i odpowiednio je przerobić, ewentualnie zlecić uszycie całego kostiumu od podstaw.

Niekiedy tropy prowadzą prosto do domowych szaf, strychów oraz piwnic. Oryginalna odzież sprzed kilkudziesięciu lat, którą właściciele wciąż trzymają w domowych zakamarkach, oddaje ducha minionych dekad o niebo trafniej niż dzisiejsze imitacje retro. Łódzkie Centrum Filmowe zorganizowało zbiórkę odzieży oraz rekwizytów z lat 60., 70. i 80. XX wieku; instytucja apelowała do właścicieli, prosząc o historyczne pamiątki na plany filmowe. Podobną akcję zorganizował Teatr Polski w Bielsku-Białej podczas prób do spektaklu „Poszukiwany, poszukiwana”. Zespół teatralny poprosił widzów o autentyczne skarby z lat 70. – garnitury, spodnie dzwony, torebki, buty oraz tkaniny. W ten sposób kreacja kostiumów staje się w równej mierze przygodą detektywistyczną, wyzwaniem logistycznym i nieustanną walką z technicznymi przeszkodami.

Jak ubrać postać we współczesnym kinie?

Twórcy, którzy kręcą filmy w realiach XXI wieku, nie muszą mozolnie badać dawnych epok ani odtwarzać strojów sprzed stuleci. Ten pozorny komfort wcale jednak nie zwalnia ekipy z wysiłku: musi ona precyzyjnie skomponować szafę dla każdego bohatera. Kostiumograf bez trudu znajdzie w sklepach odzieżowych męskie parki czy kurtki zimowe damskie. Przed pierwszym klapsem na planie filmowym staje jednak przed trudnym dylematem: jaki fason autentycznie wisi w szafie tej postaci? Czy konkretny krój odzwierciedla stan konta, profesję, codzienne nawyki oraz to, jak człowiek na ekranie postrzega samego siebie? Czy postać kupi ten model z własnej inicjatywy? A może strój skupia uwagę widza w sposób sprzeczny z intencją reżysera?

Wielką rolę odgrywają tu z pozoru błahe akcenty. Rzucający się w oczy logotyp, wyrazista grafika, gatunek materiału, wiek odzieży czy popularny fason niosą ze sobą czytelny komunikat. Każdy taki detal potrafi przekazać widzom coś nowego o bohaterze – niekiedy wbrew pierwotnym zamiarom scenarzysty. Gdy kostiumograf trafnie dopasuje codzienny strój, publiczność rzadko zwraca na niego uwagę. Taki ubiór stapia się z kadrem i tworzy w pełni naturalny element rzeczywistości.

Ergonomia kinowego kostiumu: sprawdzian przed obiektywem

Szkic w notesie oraz statyczna figura krawiecka stanowią zaledwie wstęp do właściwego życia filmowego stroju. Prawdziwy egzamin przychodzi dopiero w kadrze – pośród reflektorów i scenografii. Aktor nieustannie wystawia ubranie na fizyczne próby: biega, tańczy, toczy pojedynki wręcz, tkwi w fotelu długie godziny bądź powtarza ten sam gest w nieskończoność. Wizualny pomysł projektanta musi zatem łączyć się z wygodą aktora oraz wymaganiami pracy na planie filmowym.

Złożoność planu nakazuje ekipie zgromadzić kilka kopii tego samego stroju. Dubler wykonujący niebezpieczne ewolucje potrzebuje własnego ubioru, z kolei ryzyko uszkodzenia lub zabrudzenia materiału wymaga przygotowania zapasowego kostiumu. Kulisy dramatu „Kasyno” znakomicie naświetlają tę praktykę. Na potrzeby sceny kaskaderskiej przygotowano osobny strój, natomiast archiwum Harry Ransom Center przechowuje unikalny wariant odzieży Roberta De Niro, który w dokumentacji widnieje jako burn outfit na potrzeby sceny 263.

Ekipa nieustannie dba także o wizualną spójność między kolejnymi dublami. Gdy twórcy rejestrują sekwencję przez kilka dni, ubiór bohatera zachowuje niezmienny stan, identyczny układ fałd czy guzików, chyba że scenariusz przewiduje nagłą odmianę. Kostiumografowie wnikają w psychikę postaci i reguły fikcyjnego świata, a podczas zdjęć skrupulatnie sprawdzają każdy szczegół.

Nawet jeśli konkretna kreacja pojawia się w kadrze zaledwie na moment, stoi za nią drobiazgowa analiza ludzkiej natury, lektura historycznych dokumentów, wizyty w magazynach kostiumów historycznych, praca z igłą oraz precyzyjne krawieckie poprawki. Odbiorca w sali kinowej nie powinien wyczuwać tego potężnego wysiłku. Cały kunszt polega na tym, iż garderoba postaci sprawia wrażenie naturalnego i wiarygodnego elementu wizerunku bohatera oraz świata przedstawionego, w którym toczy się opowieść.

Źródła:

Autor: P.S.

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.